Decoupagowy świat już dawno wkroczył w złotą erę a ja słysząc
o pastach pozłotniczych, mikstionach czy szlagmetalach nie byłam pewna czy nie
jest to przypadkiem przepis na wytworniejszą wersję koktajlu Mołotowa a
na widok kolejnej pozłacanej pracy miałam wrażenie, że znowu ktoś
przedarł się przez gęsty las pełen wilków i to znowu nie byłam ja. Przegooglowałam,
więc internet i uzbroiwszy się po czubki zwojów w teorię, jako
granatem zaczepnym natarłam na sklep dla plastyków by następnie zapomnieć i rzucić w kąt całe
to złote eldorado na dwa lata albo i dłużej.
Jeśli chodzi o trudności przy złoceniach wszystko wydaje się być
raczej kwestią odrębnych materiałów klejów i lakierów niż jakiejś pozaziemskiej
procedury, choć zagwozdki mam do dziś np. czy po polakierowaniu się
je szlifuje czy też nie.
No i zdarzył mi się chwilowy uwiąd zwojów, kiedy chciałam odbić złoto z folii
z jej lewej strony i niewiele brakowało bym z hukiem i pianą na ustach wrzuciła ją do
kosza. Przyznam jednak, że efekt z folii najbardziej mi się podoba w przeciwieństwie do dość agresywnego szlagmetalu.
Tu para chusteczników, bo pojawił się jeszcze drugi niezłocony
jak widać i ten z kolei jest zajawką kompletu,
który idzie mi jak krew z nosa, ale może po tej częściowej odsłonie ruszę z wykończeniem całości.
I jeszcze próby rozbłysków na innych przedmiotach różnymi eksperymentalnymi czasem na chybił trafił metodami, których po raz wtóry nie odtworzyłabym w takiej samej kolejności, ale złocić się przecie każdy może.

A jak powszechnie wiosna jak żadna inna pora roku potrafi igrać z naszymi uczuciami, więc zakochałam się w…………..płynnym bitumie, który raczej nie pachnie jak zaangażowany adorator, co odkryłam po trzech latach jego zalegania w ciemnym kącie na szczęście nie zdążył jeszcze zmienić stanu z ciekłego na stały. Tacy jacyś spóźnieni z nas kochankowie.
Ktoś, kto szybko umie przyznać się do własnego błędu, zamyka usta innym.
Gracian Baltazar
Piękny chustecznik! I jeden i drugi, choć ten w pasy bardziej mi przypada do gustu :)
OdpowiedzUsuńDzięki Licho dobrze, że nie śpisz i cieszę się, że Ci się podobają chusteczniki i nie jestem zdziwiona, że wolisz ten ciemniejszy.
UsuńChusteczniki piękne!!!! Do złoceń przymierzam się już od dłuższego czasu, ale chyba trzeba iść Twoim śladem i po prostu spróbować;))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Polecam zawsze to kolejny krok, choć jest to już praca wieloetapowa i nie da rady przyspieszyć albo przeskoczyć pewną czynność oczywiście jak sie ma przed oczami efekt końcowy, ale satysfakcja też jest większa.
UsuńPiekne prace :) jaz zawsze przyjemnie się też czyta :))
OdpowiedzUsuńDziękuję Miętowy Stoliku!
UsuńŚwietne prace!
OdpowiedzUsuńDziękuję Aldi.
UsuńNie znam jeszcze tych technik, ale prace są super.
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Holly ja też raczkuję.
UsuńZ bitumem się lubię bardzo - chociaż używam go tylko na balkonie, bo ciężko go wywietrzyć, a przy małych dzieciakach w domu używać go aż strach! A i złocenia lubię, ale tu znów mnie denerwuje, że ciężko przy nich głębiej odetchnąć, bo złote płatki są wszędzie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
To prawda z bitumem i płatkami najlepiej działać na zewnątrz toteż ozłociłam podwórko, bo szalały wszędzie jeszcze by sie przydał kombinezon ochronny.
Usuńpiekne prace :) bardzo gustowne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Basiu
Usuńoba chusteczniki prezentują się bajecznie, piękne i ze smakiem, gustowne, łał
OdpowiedzUsuńŁał Edytko dziękuję za przemiły komentarz.
UsuńŚwietne prace,bardzo mi się podobają.Złotko kusi do ozdabiania i daje fajne efekty :) Bitum płynne jest super,daje dużo możliwości,ostatnio próbowałam pojemniczkiem z atomizerem robić kropeczki zamiast szczoteczką przynajmniej nie brudzi się wszystkiego dookoła,gdzieś to wyczytałam i musiałam spróbować stwierdzam,że warto było. Co do szlifowania,to moje aniołki szlifowałam po lakierowaniu,to dopiero moja druga praca ze złotkiem na pewno nie ostatnia.Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu trzeba próbować różnych technik, choć mam wrażenie, że żadnej nie opanowałam tak jak należy.
UsuńŚwietne prace, ale słoty chustecznik przepiękny! cudne pasy i motyl!
OdpowiedzUsuńDzięki Magdo złoto to złoto nic go nie przebije.
UsuńŚliczne prace, złoty hustecznik to dla mnie mistrzostwo świata!
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie za przemiły komentarz to bardzo miłe mieć jakiś mistrzostwo świata.
UsuńZłocenia są mi całkowicie obce, jedyne czego w złocie próbowałam to konturowa farbka i niespecjalnie byłam zadowolona z uzyskanych efektów, choć to nie wina złota, tylko mojego użycia konturówki, po prostu precyzyjna ta praca wymaga wprawnej ręki, a moja taka nie jest i chyba nie ma na to większych szans, bo ostatnio pracami dekupażowymi zajmuję się tylko raz w roku, choć stale sobie obiecuję to zmienić.
OdpowiedzUsuńA Twoje chusteczniki boskie są! Przyglądałam się powiększonym zdjęciom i napatrzeć się na te cuda nie mogłam.
Dzięki Renato. Konturówka to wyższa szkoła jazdy żeby jakoś profesjonalnie wyglądała trzeba dużo ćwiczyć i ćwiczyć, choć efekty bywają super.
UsuńPrzepiękne, stylowe prace!
OdpowiedzUsuńDziękuję Panno Totti starałam się.
Usuńkolejne cuda!! w chusteczniku złotym zakochałam się!!! powalił mnie na kolana!! przepiękny jest
OdpowiedzUsuńDzięki Aneto mam nadzieję, że Twoje kolana mocno nie ucierpiały i dziękuję za przemiłe słowa.
UsuńFiu fiu! Złocony jak żywcem wyjęty z kufra po prababci Józefinie Potockiej czy jakoś podobnie, cudo! Drugi też piękny! Miło Cię znów poczytać :) pozdrowionka!
OdpowiedzUsuńDziękuję Doro, ale nie wiem czy prababcia Józefina się w grobie nie przewraca......
Usuńpieknie Ci to wychodzi :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo Avreo.
UsuńSpóźnieni kochankowie... :)) Cudnie mi się czyta Twoje wpisy Grażynko. Znów nakarmiłaś mój głód plastycznego słowa pisanego. Nakarmiłaś też paCZałki, które wlepiam po raz enty w Twoje nowe dzieła. PaCZę i podziwiam i natychAM się łudząc, że Twoje "miłości po latach" sprawią, że i ja odkurzę nieskonsumowanych adoratorów i spłodzę coś nowego, ucząc się przy okazji kolejnych technik zdobniczych. I tylko żeby Palmogród tak mnie od pracowni nie odciągał... jak to się dzieje co roku, w sezonie ogrodniczym... ;)
OdpowiedzUsuńUścisków moc! :)
Dziękuję Kasiu hmmmm...plastyczne słowo pisane niezłe określenie. Pozwoliśz, że kiedyś wykorzystam a do prac dekowych wróć po sezonie ogrodniczym, bo na razie ogród Cię woła i ja to wiem.
UsuńWow...ale cudeńka stworzyłaś!!!!:)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Aniu.
UsuńFantastyczne prace! Dopiero raczkuję w decu ale z podpatrywaniem mistrzyni staje do pierwszych kroków☺pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo bardzo, bardzo mnie połaskotałaś droga Zabo tym podpatrywaniem mistrzyni. Super wejście i dziękuję serdecznie.
Usuńoj Grażynko- cudeńka ,oj cudeńka:)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Małgosiu.
UsuńŚwietna zabawa ze złotem
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Jago rzeczywiście trochę się zabawiłam.
UsuńU Ciebie to nawet zwykły chustecznik jest dziełem sztuki...
OdpowiedzUsuńI chociaż u mnie w domu "złota era" minęła, a teraz pokrywa wszystko śmietanowa pokrywa, to twój chustecznik zachwycił mnie, aż rozdziawiłam japę. :)
Oj tak, tak u mnie też ta śmietanowa powłoka, więc to była całkiem miła odskocznia. Dzięki Nostalgio.
UsuńAch, cuda, cuda...:) Aż Twój wpis przypomniał mi o mojej niedokończonej pracy, ze złoceniami właśnie :) A co do miłości, to ja właśnie przy okazji złota zakochałam się w wosku bitumicznym... Ten zapach... Jak rozgrzany asfalt w upalny wakacyjny dzień :) :) Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńPięknie to powiedziałaś mam nadzieję, że się nie pogniewasz jak to wykorzystam przy najbliższej sposobności oczywiście z podaniem źródła. Dzieki za odwiedziny i miłe słowa.
UsuńChusteczniki piękne, świetnie zaprojektowane. Złocenia choć nie są trudne w wykonaniu, to efekt czasem ciężko przewidzieć. A twój chustecznik jet tak idealny, że przerósł samą wyobraźnię :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowo kobieto z marzeń. Wiem, że wiesz o czym mówisz.
UsuńJak zawsze pięknie! Jak cudnie nacieszyć oczy takimi cudami!
OdpowiedzUsuńDziękuję Mirello jak zawsze pięknie komentujesz moje prace.
Usuńprzepiękne te kuferki...
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie może nie laserowa robota, ale starałam się.
Usuńpiękne prace... złocenia, srebrzenia jak najbardziej w modzie... ostatecznie wracamy do przeszłości mi akurat ten powrót jak najbardziej pasuje
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Dziękuję Joasiu za dobre słowo, choć ja mam wrażenie, że cały świat się bieli i złocenia tylko od czasu do czasu, ale może zależy w jakich kręgach...
Usuńojej, jestem pod wrażeniem , te pudełka to po prostu czad !!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Elis i za te wszystkie wykrzykniki też chyba jest ich czternaście o ile dobrze policzyłam.
UsuńAż jestem ciekawa, jak musi wyglądać cały Twój dom :) Bardzo ładnie tworzysz. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo niektórym się podoba, niektórym pewnie nie bo nic nie mówią droga Młoda Mężatko a mi się znudził i przydałby się kolejny.....dziękuję serdecznie za miłe słowa i odwiedziny.
UsuńRewelacja !
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie dzięki Mono!
Usuńwspaniałe prace, pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie Gosiu i również serdecznie pozdrawiam
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMrrrrr...Piękne paseczki :)
OdpowiedzUsuńMrrrrrr.....wielkie dzięki De ququ.
UsuńPiękne prace! Próbuję swoich sił z tymi złoceniami ale ciągle błądzę we mgle :) Bitum pachnie asfaltem jak mówi Vika :) Mnie po nim boli głowa ale i tak mam zamiar go opanować :) Gapię się na zdjęcia Twoich cudnych prac i naprawdę chylę czoło z podziwu. Pozdrawiam, Ala
OdpowiedzUsuńZłocenia trudniej sobie wyobrazić potem stąd pewnie ten Twój ból głowy i dziękuję serdecznie za przemiłe słowa Aldono.
OdpowiedzUsuń